Snajper

snajper plakat

Z punktu widzenia radykalnego patrioty

Clint Eastwood zwykle stroni od politykowania w swojej twórczości i nie inaczej pod tym względem przedstawia się jego najnowszy film, Snajper (American Sniper, 2014), gdzie konflikt narodów amerykańskiego i irakijskiego ukazany został z subiektywnej i mocno patriotycznej strony, bez zagłębiania się w jego genezę. Przede wszystkim jednak jego najnowsze dzieło opowiada o zagubieniu jednostki, jej wewnętrznym rozdwojeniu pomiędzy tym, co słuszne i dobre, a tym, do czego została stworzona, a co z kolei jest moralnie wątpliwe. Czytaj dalej

Margaret Mazzantini – Powtórnie narodzony

Powrót do przeszłości

Powieść Powtórnie narodzony autorstwa Margatet Mazzantini pozostanie ze mną na zawsze. Skąd ta pewność? Z powodu niezwykle silnych emocji, jakie ta książka budzi, z powodu jej ogromnej siły przekazu i historii, która szarpie, wręcz wywraca wnętrzności na drugą stronę; i wreszcie – z powodu łez, które pojawiły się w trakcie lektury. Bo Powtórnie narodzonego się przeżywa, a nie tylko czyta, chłonie, a nie tylko odbiera, i wreszcie: bo powieść tę wertuje się nie oczami, ale sercem.

Rok 2008. Pewnego ranka mieszkająca w Rzymie Gemma, stateczna żona wojskowego Giuliana i matka szesnastoletniego Pietra, odbiera telefon. Dzwoni do niej duch z przeszłości, poeta Gojko, którego poznała podczas olimpiady w 1984 roku w Sarajewie. Był on jej przewodnikiem po mieście, swojego rodzaju mentorem, a w końcu – stał się przyjacielem. Był również tym, który połączył losy jej i Diega – nieco ekscentrycznego fotografa z Genui, największej miłości jej życia i ojca jej syna. Czytaj dalej

Anna Klejzerowicz – Cień gejszy

Cień gejszy. Wydanie II

Subtelna jak gejsza

Cień gejszy to moje trzecie spotkanie z pisarstwem Anny Klejzerowicz. A skoro trzecie, to już chyba śmiało mogę napisać, że proza tej gdańskiej pisarki zawsze coś we mnie pozostawia: wzbogaca moją wiedzę historyczną, uwrażliwia na pewne, wydawałoby się, zaprzeszłe wydarzenia, zasiewa w sercu jeszcze większą miłość do książek. Powieści Klejzerowicz bowiem, chociaż zdarza mi się je zawsze odrobinę skrytykować, chłonę jak gąbka, bo tak wprost i zarazem subtelnie są napisane, tak interesujące fabuły snują, tak zręcznie mieszają teraźniejszość z przeszłością i tak drobiazgowym researchem są podparte. Czytaj dalej

300: Początek imperium

Morska wiedźma ścina głowy

Idąc do kina na 300: Początek imperium (300: Rise of an Empire, 2014) oczekiwałam przede wszystkim rozrywki, wizualnego orgazmu, mnogości kadrów z cudną bladolicą Evą Green, antycznej scenografii i morskich bitew. I ani trochę nie przesadzając to wszystko najnowsza produkcja Zacka Snydera wyreżyserowana przez Noama Murro mi zapewniła. Ponadto nie jest to jak się obawialiśmy „jeden z najbardziej niepotrzebnych sequeli” czy gorsza wersja starszego brata z 2006 roku o wiadomym tytule, ale mimo podobnej techniki realizacyjnej film poprowadzony w zupełnie inny sposób i kładący akcenty na zwielokrotnienie, wizualne szaleństwo i na kobiety, a nie jak jego poprzednik na kameralną atmosferę i mężczyzn.

Grecki polityk i przywódca Temistokles (Sullivan Stapleton) staje do walki przeciwko olbrzymiej flocie morskiej władcy Persji Kserksesa (Rodrigo Santoro), dowodzonej przez demoniczną, szukającą zemsty na Grekach Artemizję (Eva Green). Kropka. Wiem, ze to bardzo skąpy wstęp, ale tyle musi wystarczyć, ponieważ postanowiłam nie wprowadzać potencjalnych widzów w bardziej szczegółową fabułę nowych 300. Powód jest prosty: im mniej będziemy świadomi poszczególnych wątków, tym bardziej scenariusz autorstwa Kurta Johnstada i samego Syndera nas zaskoczy swoimi zwrotami. Czytaj dalej

Paweł Huelle – Śpiewaj ogrody

Tajemnicze ogrody Gdańska

Rainer Maria Rilke w jednym ze swoich wierszy zachęca do odkrywania obcych, tajemniczych ogrodów. To właśnie z jego twórczości lirycznej Paweł Huelle podkrada tytuł swojej najnowszej powieści Śpiewaj ogrody. Nie bez przyczyny, bowiem miejsca, które odkrywamy na kartach tej książki – domy, mieszkania, plaże, ulice – mimo że nie są żadnymi fantastycznymi krainami, urastają do rangi owych sekretnych ogrodów, w których zakurzona smuga światła rozświetla to, co do tej pory widzieliśmy zupełnie inaczej.

Zaczęłam dość marzycielsko z tego względu, że zarówno poetyckie nawiązania, jak i bardzo liryczne i finezyjne pisarstwo Huellego bardzo mi się udzieliły. I szczerze powiedziawszy czuję, że ciężko mi będzie pisać o tytule Śpiewaj ogrody konkretnie i zwarcie. To, co zaraz na jego temat napiszę, widzę raczej w przebłyskach, w ciągu myślowym niejednolitym, w ledwie zarysowujących się mniemaniach…  Czytaj dalej

Powstanie Warszawskie

Historyczny eksperyment

Powstanie warszawskie czyli sierpień, wrzesień i początek października 1944 roku mają w historii Polski szczególne znaczenie. Znaczenie, które po dziś dzień wywołuje gorące polemiki. Ze względu na olbrzymie straty ludzkie i materialne kwestia słuszności jego wybuchu pozostaje sporna. Jednak nie tym problemem postanowił zająć się Jan Komasa, pomysłodawca filmu Powstanie Warszawskie. Filmowiec zdecydował się bowiem doprowadzić do realizacji wyjątkowy koncept stworzenia z dokumentu fabularyzowanej opowieści o stolicy z perspektywy fikcyjnych postaci, które nie oceniają i nie biorą udziału w walkach, a jedynie obserwują.

„Warszawskie” pisane dużą literą, z szacunkiem. Co nie zmieni faktu, że użytkownicy serwisów filmowych i bywalcy kin skrzywią się z niesmakiem. Bo kolejna produkcja historyczna o męce narodu polskiego, bo zamiast iść z duchem czasu, to ciągle patrzymy w przeszłość, bo polska szkoła plakatu dała „niezły popis” opracowując poster, który jaki jest każdy widzi… Bo lepiej chodźmy na Transcendecję z Johnnym Deppem! Tymczasem prawda jest taka, że oto mamy produkcję jakiej wcześniej w historii polskiego filmu nie było, daleko ważniejszą niż choćby nie wiem jak zjawiskowe filmy science-fiction. Czytaj dalej

Na skraju jutra

Science-fiction nie dla idiotów

„Żyj. Giń. Powtórz”. Dawno nie słyszałam tak wpadającego w ucho i tak trafnego hasła reklamowego dla filmu. Na skraju jutra (Edge of Tomorrow, 2014) Douga Limana, rzecz o żołnierzu uwięzionym w pętli czasowej, który wielokrotnie ginie, by powstać na nowo i stawać się doskonalszym w walce z kosmitami ma iście grową filozofię, która pozwala swojemu bohaterowi umierać bez obezwładniającego lęku. Co ciekawe, mimo takiego postawienia sprawy, nie jest to film dziecinny ani obrażający inteligencję widza. Najnowsza produkcja z Tomem Cruise’em to mariaż kina akcji i science-fiction, które mimo obecności dziwnych stworów nie jest filmową wydmuszką ani nie zmierza w stronę absurdu.

Na skraju jutra, którego scenariusz powstał na podstawie powieści Hiroshiego Sakurazaki All You Need Is Kill, rozpoczyna przedstawienie sylwetki antybohatera. Podpułkownik Bill Cage (Tom Cruise) nie zasłużył na mundur ani na swoją rangę. Jest żołnierzem, który nie wie co to front, ba, posuwa się nawet do szantażu, aby nie dostąpić zaszczytu stanięcia na polu walki. Jest tchórzem i cwaniakiem starającym się robić wszystko po jak najmniejszej linii oporu. Czytaj dalej