Joanna Opiat-Bojarska – Gra pozorów

Od scenariusza do powieści, czyli Joanna Fincher-Bojarska i jej złoty samorodek

„Rasowy kryminał, napisany z matematyczną precyzją!”, czytamy na okładce najnowszej powieści Joanny Opiat-Bojarskiej Gra pozorów. Ech, zawsze rwę włosy z głowy nad hasłami tego typu, powstałymi przypuszczalnie pod wpływem spolegliwości wydawcy względem oczekiwań odbiorcy przyzwyczajonego do określonych mód czy konkretnych dzieł w dorobku autora. Tymczasem Opiat-Bojarska, od 2013 roku z powodzeniem pisząca kryminały, nie jest przecież skazana na ten gatunek do końca życia. Może napisać… o, dajmy na to, thriller psychologiczny! I napisała! Thriller o konstrukcji psychotycznego labiryntu, w którym nie wiadomo kto jest kim, komu można zaufać, gdzie protagonista w ostatniej chwili zdąża lub nie zdąża w określone miejsca, z niechcianymi „prezentami” na wycieraczce, z osaczonym ze wszystkich stron głównym bohaterem, którego nieokreślony do samego końca oprawca wciągnął w dziwną grę, taką na miarę tej przedstawionej w filmie Davida Finchera. Czy o Grze (1997) tegoż reżysera ktoś myśli jak o kryminale? Oczywiście: nie! Tymczasem o Grze pozorów Opiat-Bojarskiej myślą i piszą tak niemal wszyscy. A przecież trup, zwłaszcza taki, którego nikt nie widział, nie generuje gatunku kryminalnego. Zaklinam zatem, pozwólmy autorce wyjść poza znane dotąd jej czytelnikom ramy, nie zamykajmy jej w szufladzie, poszerzmy dla niej swój horyzont odbioru. Ta charakterna kobita na to zasługuje! Czytaj dalej

Ryszard Ćwirlej – Jedyne wyjście

W krainie sokiem z buraka płynącej

Czasy są zawsze dobre, ale czasem ino warunki niesprzyjające.
– chorąży Teofil Olkiewicz

Ryszard Ćwirlej jest pisarzem, który stworzył w Polsce nowy podgatunek powieści kryminalnej – kryminał neomilicyjny. Ustanawiając głównymi bohaterami swoich książek poznańskich milicjantów epoki późnego PRL-u, napisał cykl straszno-śmiesznych opowieści rozgrywających się w straszno-śmiesznych czasach. Cykl opowieści, co należy podkreślić, z sentymentem, swadą i przaśnym humorem opisujących owe siermiężne czasy oraz Polaków, którzy musieli jakoś sobie radzić w tej dziwacznej krainie octu, Peweksów i mięsa spod lady; fabuł, w których tło oraz wszystkie absurdy i śmieszności życia codziennego są nie mniej ważne, niż kryminalna intryga, nieważne, czy dosłownie lecą głowy (Upiory spacerują nad Wartą), czy też muzyczny festiwal nawiedza morderczy „młotkowy” (Mocne uderzenie). Jednak Ćwirlej, nazywany przez co poniektórych – w tym przez niżej podpisaną  –  Stanisławem Bareją literatury, wybił się nie tylko milicyjną wizją PRL-u, lecz także indywidualnym stylem, na który składa się nierzadko nieprzyzwoicie wręcz naturalny język dialogów (włącznie z przeklinaniem, gwarą, powtórzeniami czy jąkaniem), trzecioosobowa narracja filtrowana przez umysłowość poszczególnych postaci oraz rozbudowane opowieści dotyczące drugo- i trzecioplanowych bohaterów, tworzące swojego rodzaju małe opowieści w głównej fabule. Czy zatem czytelnicy świadomi pisarskiego indywidualizmu Ćwirleja winni się byli obawiać, że autor nie poradzi sobie, porzucając lata 80. ubiegłego wieku na rzecz literackiej współczesności? Oczywiście – nie. A czy mogli mieć nadzieję na nową pisarską jakość i krok naprzód w karierze twórcy, który dotąd pozostawał w bezpiecznych granicach neomilicyjnego cyklu? Tak, jak najbardziej. Czy zatem Ćwirlej swoją współczesną powieścią Jedyne wyjście sprostał oczekiwaniom? Odpowiedź na to pytanie jest cokolwiek problematyczna. Czytaj dalej

Katarzyna Kwiatkowska – Zbrodnia w szkarłacie

Klasyka naszpikowana indywidualnością

Kupuj ziemię  już jej nie produkują.

Mark Twain

Gdy młodego i dopiero wyrabiającego sobie markę artystę media zaczynają przyrównywać do mistrza w danym gatunku albo mianować swoistym kontynuatorem zapoczątkowanej przezeń tradycji, w odbiorcach ceniących twórczość owego mistrza zwykle rodzą się oczywiste oczekiwania albo przynajmniej ciekawość. Nierzadko także niechęć jeszcze na długo przed premierą dzieła, a w skrajnych przypadkach również nienawiść… Z tego typu hasłami trzeba uważać, wszak licho nie śpi i tylko czycha, aby przejąć cenny stołek lub chociaż wygwizdać na forum internetowym. Jednak wiele wskazuje na to, że urodzona w Poznaniu pisarka Katarzyna Kwiatkowska, hucznie ogłoszona polską Agathą Christie, może na swoim stołku – a raczej w staroświeckim, obitym pluszem fotelu – siedzieć bez obaw. Co nie znaczy, że miano jej nadane jest całkowicie słuszne. Ze względu na stosowane przez poznaniankę kryminalne schematy, jak niewielka, ściśle określona przestrzeń fabularna, charakterystyczne figury bohaterów czy uporczywe prowokowanie czytelnika do zadawania sobie pytania „kto zabił?”, porównanie do Christie jest tyleż oczywiste, co niefrasobliwe i uogólniające. Kwiatkowska bowiem, bezpardonowo wykorzystując filozofię „ludziom podoba się to, co już znają” – dodaje do sprawdzonych i eleganckich schematów słynnej Brytyjki nieco od siebie. Co tam: nieco! Mnóstwo! Czytaj dalej

Joanna Opiat-Bojarska – Zaufaj mi, Anno

Kaliber dla Opiat-Bojarskiej!

Może zabrzmi to egoistycznie, ale cieszę się, że druga odsłona cyklu z Anną Rogozińską zakończyła się w sposób otwarty i dramatyczny. Taki rodzaj finału gwarantuje kontynuację serii, co z pewnością nie tylko ja powitałam z radością. Zaufaj mi, Anno bowiem jest powieścią rewelacyjną pod każdym względem i dowodem na to, że Joanna Opiat-Bojarska jest nie tylko autorką potrafiącą wymyślić niebanalną intrygę i rasowo operować suspensem, lecz także osobą bardzo wrażliwą społecznie. Poznańska pisarka bardzo dobrze wie, co w krajowej trawie piszczy, interesują ją zarówno problemy całych grup społecznych, jak i pojedynczych ich przedstawicieli, polskie przywary, grzeszki, a nawet trendy: konsumpcjonistyczny, małpujący zachodni styl świętowania czy tamtejsze media, a nawet ten najbardziej niebezpieczny, zachęcający do oderwania się od rzeczywistości. Dosłownie i w przenośni. Czytaj dalej

Ryszard Ćwirlej – Błyskawiczna wypłata

„Piłem w Pile”, czyli służbowy wyjazd chorążego Olkiewicza

Błyskawiczna wypłata to największa objętościowo i najbardziej złożona fabularnie z dotychczasowych powieści Ryszarda Ćwirleja. Szósta biorąc pod uwagę rok wydania, a druga patrząc pod kątem chronologii akcji odsłona cyklu, na pierwszy rzut oka nie odstaje od pozostałych. Spotykamy w niej znajomych bohaterów stojących na straży spokoju socjalistycznego państwa, przaśny żart, wielkopolską gwarę, krytyczną choć zarazem pełną dobrodusznego żartu charakterystykę Polski czasów PRL-u, hektolitry alkoholu wypijane przez gros postaci pierwszo-, drugo- i trzecioplanowych oraz oczywiście intrygę kryminalną, która w równym stopniu służy rozrywce czytelniczej, jak pełni funkcję pretekstu, by jeszcze dosadniej przedstawić absurdy ówczesnej rzeczywistości. Jednak Wypłata ma coś jeszcze, czego do tej pory Ćwirlej w swojej prozie nie preferował, mianowicie silny akcent dramatyczny. Czytaj dalej

Joanna Opiat-Bojarska – Słodkich snów, Anno

 Śpij spokojnie, Joanno

Słodkich snów, Anno to moje pierwsze spotkanie z twórczością Joanny Opiat-Bojarskiej, która już kilka tytułów temu przestała być debiutantką, co zresztą wyraźnie widać na kartach jej powieści. W książce poznańskiej pisarki zachwyca niezwykle przemyślany, rasowy wręcz kunszt słowa, a także pomysłowa intryga kryminalna mająca źródło w autorskiej wariacji na temat autentycznego wydarzenia sprzed lat. To, a także kilka innych cech, które postaram się w niniejszym tekście przytoczyć, ugruntowało mnie w przekonaniu, że pani Joanna decydując się na karierę pisarską wybrała dla siebie drogę, którą przemierzać będzie roztropnie i ze świadomością słusznego celu. Czytaj dalej

Ryszard Ćwirlej – Mocne uderzenie

„A gdybym był młotkowym (…), to co byś powiedziała?”[1]

Zawsze ilekroć sięgam po powieści Ryszarda Ćwirleja jestem przekonana, że czekają mnie chwile pełne uśmiechów, kręcenia z niedowierzaniem głową i wybuchów niekontrolowanego śmiechu. W każdej odsłonie swojego cyklu o milicjantach z Poznania, pan Ryszard pozostaje w temacie śmieszności doby PRL-u i oddychania jego klimatem, które co prawda pozwalają kryminalnym zagadkom na przestrzeni książki się rozwijać, lecz w ogólnym rozrachunku – ani myślą zejść na drugi plan. Nie inaczej jest w najpóźniejszym jak dotąd chronologicznie tomie serii zatytułowanym Mocne uderzenie.

Rok 1988. PRL chyli się ku upadkowi. Ludzie coraz częściej przeklinają Jaruzelskiego i z czcią mówią o Wałęsie. Służba Bezpieczeństwa nadal ma długie ręce, ale można odczuć, że jej siła słabnie. Milicjant nadal jest kojarzony z najbardziej haniebnym zawodem świata, ale w szeregach stróżów prawa jest coraz więcej osób pragnących przywrócić milicyjnej odznace utraconą cześć, tak aby przestała być kojarzona z białymi pałkami i okropieństwami ZOMO. Buntowniczo szumiąca młodzież utożsamia się z rozmaitymi subkulturami, których największy zjazd w Polsce ma miejsce nie gdzie indziej jak w Jarocinie podczas popularnego festiwalu muzycznego. Czytaj dalej