Colette „Chéri” [Audiobook]

Bez klapek na oczach

Colette, a właściwie Sidonie-Gabrielle Colette. Recenzentka, tancerka, kobieta biznesu świetnie pojmująca znaczenie marki, ale przede wszystkim – pisarka. Jako dziecko wychowywana w duchu fourieryzmu, bez nakazów, zakazów, wzorców, dławienia uczuć. Powszechnie uznawana za skandalistkę swoich czasów, tak pod względem obyczajów, rodzicielstwa, seksualności, jak i twórczości. W wydanej w 1920 roku powieści Chéri, w niebanalnej, malarsko-poetyckiej formie przedstawia świat kurtyzan jako co najmniej pociągający, a związek dojrzałej kobiety z młodzieńcem jako tyleż zatruty, co przepojony zmysłowością i najczystszym rodzajem miłości – kochaniem drugiej osoby za to, że po prostu jest. Jednak to zaledwie czubek góry lodowej problematyki przedstawionej w tej niewielkiej książeczce, przypowieści właściwie, która na czynniki pierwsze rozkłada lęki przed starością i zmarnowaną młodością, dojrzałość i dziecięctwo oraz egoizm i altruizm wynikające z potęgi uczucia.

Czytaj dalej

The Walk. Sięgając chmur

Thewalk-plakat

Piotruś Pan na linie

Philippe Petit (Joseph Gordon-Levitt) stoi na szczycie Statui Wolności i uśmiecha się do widza. Ale mam dla was niespodziankę! – zdają się mówić jego lekko zmrużone oczy. I rzeczywiście, ma dla spoglądających na niego niespodziewany dar: oto zaczyna roztaczać przed odbiorcami wizję opowieści o sobie samym w nietuzinkowy, bo baśniowy sposób. Powszechnie znane fakty składające się historię wypełnioną marzeniami i zdeterminowaniem, która zostaje zjawiskowo sfinalizowana na wysokości czterystu piętnastu metrów, przedstawia w nierzeczywisty, bo podkolorowany i wystylizowany, a co za tym idzie przeczący rzetelnie opowiedzianemu życiorysowi sposób… W sposób, który staje się pretekstem do wypełniania ekranu tym, co jest sednem kina, a zarazem sercem technologii 3D – pięknymi ruchomymi obrazami imitującymi rzeczywistość w możliwie najwierniejszej postaci. Czytaj dalej

Maxime Chattam – Cierpliwość diabła

Księga czarcim pazurem spisana

Najwspanialszym podstępem diabła jest przekonanie nas, że wcale nie istnieje.
– Charles Baudelaire

Każdy artysta ma swoje obsesje i koniki, które natrętnie powracają w jego twórczości i zajmują gros miejsca w jego dziełach. Każdy twórca ma też swoje zagrania i motywy, w których czuje się najpewniej i dzięki którym zyskał sobie szacunek oraz przywiązanie odbiorców. Francuski pisarz Maxime Chattam nie jest pod tym względem wyjątkiem, wręcz przeciwnie – w swoim najnowszym thrillerze kryminalnym Cierpliwość diabła świadomie zatacza fabularny krąg, ponownie stawiając główną bohaterkę przed tym, co tak diametralnie zmieniło jej życie, a zostało opisane w poprzedniej odsłonie cyklu, Plugawym spisku – przed zwierzęcymi odruchami drzemiącymi w ludziach, którzy nie zechcieli lub nie byli w stanie podporządkować się wymuszonej przez cywilizację normatywności. Mówiąc prościej, Chattam znów popycha porucznik żandarmerii Ludivine Vancker w paszcze trudnych do wyobrażenia dla zdrowego umysłu psychopatów, których określają nie tylko niebywałe okrucieństwo i całkowita bezkompromisowość, lecz także makiaweliczny plan mający na celu przywrócić ich społeczeństwu. Społeczeństwu, którego przyjęta przez współczesność wizja zamyka ich w szpitalach psychiatrycznych lub więzieniach. Czytaj dalej

Nina George – Lawendowy pokój

Magiczna podróż

Przesyłka pachniała lawendą. Pięknie, naturalnie i świeżo. Otwarłam kopertę, a zapach rozprzestrzenił się po całym pomieszczeniu. Uśmiechnęłam się widząc skromny, ale przemiły prezent od Wydawnictwa Otwartego w postaci kadzideł z naturalnym olejkiem lawendowym. Odpłynęłam widząc okładkę najnowszej powieści Niny George, Lawendowy pokój, również ich zapachem przesiąkniętej. A otworzywszy książkę przepadłam już po kilku pierwszych przeczytanych stronach, bowiem poczułam się, jakby autorka przeniosła mnie do świata tytułowej bohaterki filmu Amelia (2001) Jeana-Pierre’a Jeuneta – obfitego w różnej maści dziwaków, pełnych śmieszności i natręctw, ale o dobrych sercach i poczciwych duszach, którym aż prosi się wskazać właściwą życiową drogę, tak aby nareszcie byli szczęśliwi. Czytaj dalej

Magia w blasku księżyca

Magic made by Allen

Klimatyczny, uroczy, nastrojowy, tajemniczy… Gdy myślę o najnowszym filmie Woody’ego Allena Magia w blasku księżyca (Magic in the Moonlight, 2014) właśnie takie określenia przychodzą mi do głowy. Chociaż najchętniej, nie bacząc na to, że niemal identyczne słowa wystąpią w tak krótkim odstępie w jednym akapicie, napisałabym po prostu, że jest to obraz magiczny. Zresztą, trudno, aby było inaczej, wszak film Allena opowiada właśnie o magii, zarówno tej w wydaniu kuglarskim, jak i tej, w którą czasem chcemy wierzyć, popularnie zwanej szóstym zmysłem, zdolnościami mediumicznymi i/lub wrażliwością sensoryczną.

Tego lata nowojorski reżyser opuścił amerykańskie i europejskie wielkie miasta na rzecz prowincji usytuowanej na południu Francji. Stał się także staroświecki, co zdeterminowała fabuła umieszczona w 1928 roku, charakterystyczna, trącąca myszką muzyka, bujne ogrody, stare rezydencje, opuszczone obserwatorium i zadymiony klub z szansonistką parodiującą występy Marleny Dietrich. Czytaj dalej

Podróż na sto stóp

Duża zawartość cukru w cukrze

Mam takie piękne, ale nierealne do spełnienia marzenie: aby ci, którzy nagminnie robią komórkami zdjęcia tego, co akurat spożywają i umieszczają je na Facebooku, obejrzeli Podróż na sto stóp (The Hundred-Foot Journey, 2014) Lassego Hallströma; żeby zobaczyli, co rzeczywiście jest warte uwieczniania, a co jest już nie tyle śmieszne, co żałośnie lansiarskie; aby dotarło do nich, że fotografie dań winne być umiejscowione w książce kucharskiej, a nie w social mediach, podobnie jak kadry z dorodnymi pomidorami i detalicznym przedstawieniem wnętrza jajka pasują do bajki o uniwersalnym przesłaniu „kuchnia łagodzi obyczaje”, a nie do filmu, którego docenią canneńscy krytycy. Czy już zniechęciłam „żarciowych fotografów” do lektury tego teksu? Znakomicie. Zatem zapraszam do przeczytania recenzji tych, którzy w knajpach nie nadużywają aparatów w swoich komórkach.

Bohaterami Podróży na sto stóp są członkowie licznej indyjskiej rodziny, którzy zostali zmuszeni do emigracji z kraju. Przeżycia mają dość traumatyczne, dość nadmienić, że ukochana matka i żona (Juhi Chawla) niedawno osierociła dzieci i męża, ginąc w pożarze. Czytaj dalej

Lucy

W piaskownicy z Bessonem

Trudno brać Lucy (2014), najnowszy film Luca Bessona, na poważnie. Nie dość, że jej intryga opiera się na nieaktualnej już teorii wykorzystywania jednej dziesiątej możliwości ludzkiego mózgu, to na dodatek francuski reżyser swoje dzieło poniekąd sam bierze w nawias, przekazując niektóre jego sensy w sposób przesadnie dosłowny. Mało tego: wiele jest w Lucy scen pretekstowych, mających na celu jedno – stworzyć fenomenalne i absurdalne, bo fabularnie zupełnie niepotrzebne, obrazy akcji ukazujące jedną pogoń za drugą, wspomagane masą wystrzelanych naboi, podrygujących trupów i samochodów, którym rychło pozostanie tylko pójście na złom.

Tytułowa Lucy (Scarlett Johansson) jest aktywnie imprezującą amerykańską studentką mieszkającą w Tajwanie. Jak typowa tego rodzaju młoda istota pamięta o tym, żeby na imprezę ubrać się wystrzałowo, podczas gdy staranny manicure nie jest już tak ważny. Podobne podejście ma do chłopaków – młody samiec ma umieć przyciągnąć uwagę, a subtelne szczegóły budzące wątpliwości nie mają większego znaczenia. Pewnego dnia ten rodzaj wątpliwej intuicji ją gubi. Czytaj dalej

7 wyjątkowych kobiet z filmów Luca Bessona

Odważne, zaradne, inteligentne, wysportowane, odporne na przeciwności losu i nierzadko bardzo urodziwe. Kobiece bohaterki z filmów Luca Bessona od lat przykuwają uwagę widzów, a dla grających je aktorek niejednokrotnie okazały się drzwiami do sławy. Na ekranie to kobiety kochające swoich mężczyzn, rozrywane przez przeciwstawiające się sobie racje, istoty z innych światów, postacie historyczne. W życiu prywatnym – nierzadko muzy, a nawet życiowe partnerki tego jednego z najoryginalniejszych współczesnych reżyserów… Z okazji premiery „Lucy” ze Scarlett Johansson w roli tytułowej przyglądamy się Bessonowskim heroinom (w kolejności według powstawania filmów).  Czytaj dalej

Maxime Chattam – Plugawy spisek

Żywym mięsem w czytelnika

Maxime Chattam to bestsellerowy francuski pisarz, który – dzięki obecnym w jego książkach licznym fabularnym zwrotom, stopniowo narastającemu napięciu i złowrogiemu klimatowi miejsc akcji – nazywany jest „złotym dzieckiem suspensu”. Gdy jako nastolatek odkrył Władcę Pierścieni Tolkiena i prozę Stephena Kinga, obiecał sobie, że pewnego dnia zostanie pisarzem. Od początku widział się w gatunku thrillera i/lub kryminału i zapewne z myślą o przyszłej pracy pisarskiej przez rok studiował kryminologię, poznając tajniki psychiatrii kryminalnej, kulisy zadań policji oraz medycyny sądowej. W czasie pracy nad pierwszą książką zatytułowaną Otchłań zła, uczestniczył w sekcjach zwłok i spotkaniach specjalistów różnych dziedzin. Obecnie, mając na swoim koncie szesnaście powieści i osiągnąwszy międzynarodowy sukces, stara się każdego roku pisać jedną książkę, mając niezmienne oparcie w ukochanej żonie, Faustine.

To właśnie jej Chattam dedykuje swój najnowszy thriller Plugawy spisek, dziękując jej za codzienne wskazywanie właściwej drogi do bezpiecznego portu, który chroni go przed wewnętrznym zagubieniem. Czytaj dalej

Przychodzi facet do lekarza

Przychodzi dziwak do widza

Gdyby Louis de Funès nadal żył, niedawno skończyłby 100 lat. Tego wybitnego aktora komediowego, znanego chociażby z filmowej serii o żandarmie z Saint-Tropez czy z kultowego obrazu Skrzydełko czy nóżka (L’aile ou la cuisse, 1976, reż. Claude Zidi) nie zastąpi nikt. Ale coraz częściej, wśród wielbicieli ekranowych śmieszności, pojawiają się komentarze, że z filmu na film coraz bardziej zaczyna dorównywać mu Dany Boon, były uliczny mim, a obecnie jeden z najbardziej rozchwytywanych komików estradowych, a także aktor filmowy, reżyser i scenarzysta, którego najnowszy film, Przychodzi facet do lekarza (Supercondriaque 2014), od niedawna gości na ekranach naszych kin.

W swoim najnowszym dziele francuski artysta wciela się w rolę czterdziestoletniego Romaina Fauberta, z zawodu fotografa medycznego, a z przypadłości – niemożliwego wręcz do zniesienia hipochondryka. Jego mieszkanie jest wyposażone równie kompletnie, co rasowa apteka, towarzyskie sylwestrowo-noworoczne pocałunki są dla niego – z powodu możliwej roszady bakterii – przeżyciem traumatycznym, z kolei płyn antybakteryjny stanowi dla Romaina absolutne kieszeniowe must have, a zwierzęta domowe urastają do miana potworów z tych samych przyczyn, co wspomniane całusy. Czytaj dalej