Dariusz Pawłowski – Czarna samica kruka: Lot nad krawędzią świadomości

Obrazy nie do zapomnienia

Oczy o źrenicach, w których chociaż jeden raz odbił się gasnący płomień uchodzącego życia, nigdy już nie będą takie same.

„Nie oglądaj tego filmu! Poważnie chcesz do końca życia mieć w głowie te straszne obrazy? Bo gdy raz je zobaczysz, nie pozbędziesz się ich nigdy…”. Takimi słowami ostrzegł mnie przed laty kolega, gdy postanowiłam zmierzyć się z Antychrystem (2009) Larsa von Triera. Wspomniany film ma swoich zwolenników, jak i przeciwników, a jego wartość artystyczna dla wielu pozostaje sporna, jednak jednego odmówić mu nie można – tego, że niektóre jego kadry czy sceny pozostawiają niezatarte wrażenie, wnikają w rdzeń umysłu, a w swej bezkompromisowości zachwycają odbiorcę tudzież doprowadzają go do wymiotów. Przytaczam wspomnienie dotyczące Antychrysta nie od parady. Przeczytana niedawno powieść sprawiła, że do szuflady magazynującej w moim umyśle widoki niezapomniane w swym przerażającym wydźwięku, dołączyło kilka kolejnych. Odpowiedzialny za to jest pisarz Dariusz Pawłowski i jego Czarna samica kruka. Czytaj dalej

Wizyta

Straszny dziadunio, czyli jak Shyamalan zabawił się kosztem horroru

W kwestii straszenia odbiorców mało co sprawdza się tak dobrze, jak udawanie dokumentalnej rzeczywistości. Gdyby pokusić się o ustalenie początku tego typu narracji, zwanej powszechnie mockumentem, można by zań uznać rok 1938 i pamiętną Wojnę światów, słuchowisko Orsona Wellesa zrealizowane na podstawie powieści Herberta George’a Wellsa[1]. Słynny reżyser zaadaptował ją w nietypowy sposób, mianowicie sprowadził opowieść do formy relacji na żywo z nalotu Marsjan, czym wywołał zbiorową panikę. Współczesne przykłady mockumentu, zarówno literackie (powieść Troje Sarah Lotz), jak i audiowizualne [Blair Witch Project (1999), [Rec] (2007)] ze względu na większą świadomość odbiorcy i wszechobecną reklamę nie są w stanie wywołać podobnych reakcji, co nie zmienia faktu, że pojawianie się tego typu dzieł w szerszym obiegu budzi oczywistą ciekawość. Ale również, a w przypadku filmowych horrorów zwłaszcza, często zniechęcenie na starcie. Bo to raz słyszeliśmy, że filmowe straszaki w estetyce found footage nie mają już nic więcej ciekawego do zaoferowania? Że, cytując klasycznych widzów-malkontentów, to wszystko już było? Czytaj dalej

Karl Ove Knausgård – Moja walka. Księga 1

Bez pardonu

Nagły wstyd był w moim dzieciństwie jedynym uczuciem, jakie pod względem intensywności mogło się mierzyć ze strachem.
– Karl Ove Knausgård

Powyższy cytat nie będzie mottem tego omówienia. Będzie tylko i aż przykładem. Przykładem na to, jak bolesne fakty z życia potrafi unaocznić czytelnikowi Karl Ove Knausgård w autobiograficznej Mojej walce. Przykładem, bo podobnych zdań odnajdziemy w niej więcej, a one z kolei będą składały się na obserwacje ostre jak trzaśnięcie biczem i przerażające niczym piekło, do którego można trafić tylko za życia… Czytaj dalej

Marek Krajewski, Jerzy Kawecki – Umarli mają głos. Prawdziwe historie

Patolog prawdę ci powie

Dwanaście wstrząsających zbrodni. Jeden stół sekcyjny. A przy nim człowiek, który przyczynił się jeśli nie do ich bezpośredniego rozwiązania, to do posunięcia naprzód śledztw lub czynności sądowych w ich sprawie. Jerzy Kawecki – z zawodu lekarz sądowy i wykładowca, hobbystycznie balistyk, prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec oraz amator mocnej, czarnej „parząchy”. Kawecki – główny bohater reportażowej książki Marka Krajewskiego Umarli mają głos. Prawdziwe historie i zarazem wieloletni konsultant pisarza w zakresie materii medyczno-sądowej. Czytaj dalej

Igor Ostachowicz – Zielona wyspa [Audiobook]

Zając i wariatka

Jeśli przyjąć, że wyraz jest jednostką budulcową recenzji, a recenzja jest domem, w którym jak najwygodniej powinno mieszkać się aktualnie omawianemu tytułowi, to tekst poświęcony Zielonej wyspie Igora Ostachowicza najlepiej byłoby stworzyć ze słów przynależnych językowi potocznemu. Aby go umocnić natomiast, i uchronić przed przewiewami, nie zaszkodziłoby dodać do zaprawy garści kolokwializmów i przekleństw. Przy czym zaznaczę, że nie piszę tego złośliwie ani z pogardą. Zielona wyspa to rzecz tak oryginalna, a zarazem napisana tak prostymi i bezpardonowymi, chociaż niewątpliwie starannie zaplanowanymi słowami, że szykowny język niniejszego tekstu miałby się do niej jak przysłowiowy piernik do wiatraka. Czytaj dalej

Kjell Ola Dahl – Lodowa kąpiel

Zjonizowana równowaga

Kjell Ola Dahl to niejednokrotnie nagrodzony powieściopisarz, nazywany ojcem norweskiego kryminału. Najpopularniejsze jego książki, znane poza granicami Norwegii, należą do serii z inspektorem Gunnarstrandą i asystentem Frølichem. Lodowa kąpiel, najnowsza powieść Dahla, wydana w Polsce przez Wydawnictwo Czarne, również zalicza się do tego cyklu. Jednak, zupełnie nietypowo jak na odsłonę serii z parą detektywów – mężczyzn w rolach głównych, na plan pierwszy wysuwa się w niej Lena Stigersand, trzydziestokilkuletnia policjantka, która pracowitością i kompetencjami stara się utorować sobie drogę w patriarchalnym środowisku policyjnej dochodzeniówki. Czytaj dalej

Arnaldur Indriðason – W bagnie [Audiobook]

Brud, smród i orzeszki

Żyjemy w jednym wielkim bagnie

(Erlendur Sveinsson, komisarz policji)

Co wspólnego ma Batman z Islandią? Programy TVN-u z chorobami genetycznymi? Te na pozór absurdalne zestawienia zabrzmią mniej dziwacznie, gdy prześledzimy zawodowy życiorys Andrzeja Ferenca. To właśnie ten aktor i lektor po raz pierwszy użyczył głosu Człowiekowi Nietoperzowi w dubbingowanej wersji polskiej filmów poświęconych temu superbohaterowi, a jego eleganckim i prestiżowym brzmieniem do dziś kusi telewidzów do oglądania TVN-owskich produkcji. Głęboki i wytworny głos Ferenca potrafi nadać zaskakującą jakość najbłahszym opowieściom i wznieść na wyższy poziom niejedną fikcyjną postać. Jednak potrafi też coś jeszcze, mianowicie wydobyć z fabuły namacalny chłód, a nawet depresyjne brzmienie, tak potrzebne do przekazania odbiorcy mrocznej opowieści autorstwa Islandczyka Arnaldura Indriðasona, który w swojej książce W bagnie – w Polsce wydanej nakładem Wydawnictwa W.A.B., a do odsłuchu możliwej dzięki staraniom Biblioteki Akustycznej – w udany sposób połączył intrygę kryminalną z odwiecznym problemem swojej ojczyzny – małym zróżnicowaniem genetycznym, które jest przyczyną poważnych chorób dziedzicznych. Czytaj dalej

Joanna Łukowska – Nieznajomi z parku

Nie dla kucharek

Do Nieznajomych w parku Joanny Łukowskiej trzeba nie lada empatii i to bynajmniej nie dlatego, że należy z wyrozumiałością pochylić się nad umiejętnościami pisarskimi autorki. Nie, tego jej nie potrzeba, gdyż pióro ma niebanalne w pozytywnym  tego słowa znaczeniu. Natomiast zdecydowanie trudniej pojąć duchowość jej bohaterów, zamkniętych w sobie, zdziwaczałych, myślących w sposób, który dla niejednego psychologa byłby twardym orzechem do zgryzienia, a jeszcze dziwniej postępujących. Pierwsze zatem, o czym należy powiedzieć o jej debiutanckiej powieści, która dzisiaj liczy już sobie dwadzieścia jeden lat[1], zabrzmi na pozór banalnie – że nie jest to książka dla każdego. A ściślej: nie dla każdego czytelnika prozy psychologicznej, nie dla każdej pożeraczki romansów, a nawet nie dla każdej romantycznej duszy. Czytaj dalej

Sierpień w hrabstwie Osage

Koszmar rodzinnego lata

Sierpień w hrabstwie Osage (August: Osage County, 2013) to jeden z tegorocznych filmowych pewniaków. Pewniaków w tym sensie, że znajdą się chętni, aby iść nań do kina, że koszty produkcji się zwrócą, że przez znaczną część publiki zostanie doceniony. Powody, aby tak myśleć, są co najmniej dwa. Pierwszy to fakt, że najnowsze dzieło Johna Wellsa jest adaptacją nagrodzonej Pulitzerem błyskotliwej i bardzo popularnej na Broadway’u sztuki Tracy’ego Lettsa o tym samym tytule. Drugi to zebranie przed kamerami aktorskiej śmietanki, na czele z Meryl Streep, Julią Roberts i Juliette Lewis. Znalazłby się jeszcze trzeci powód, mianowicie zamknięcie wyrazistych aktorskich osobistości w ograniczonej przestrzeni i pozwolenie im na to, aby wcieliły się one w członków rodziny nabrzmiałej pretensjami, zadawnionymi urazami, tajemnicami oraz pragmatycznym i/lub wojowniczym spojrzeniem na świat. Rodziny, której wisienką na torcie jest uzależniona od medykamentów i niezwykle ekspresyjna seniorka rodu. Czytaj dalej

Alice Munro – Kocha, lubi, szanuje…

Munro_Kocha_m

Zwykli piękni ludzie

„Autorka wypełnia przestrzeń między ‘kocha’ a ‘szanuje’ wielością odcieni uczuć i relacji”, czytamy na okładce wznowionego przez Wydawnictwo Literackie tomu opowiadań Alice Munro. I prawdę powiedziawszy, trudno jest przebić to jedno zdanie, ilustrujące sedno charakteru miniatur ze zbioru Kocha, lubi, szanuje…, trafniejszym podsumowaniem. W przypadku twórczości kanadyjskiej pisarki bowiem o to właśnie chodzi – o ukazanie rozmaitych emocji, jakie mogą stać się udziałem człowieka. Czytaj dalej