Remigiusz Mróz – Ekspozycja

Mróz w rytmie pop

Wszystko można udowodnić, jeśli ma się odpowiednio dużo kreatywności.

Klimatyczny projekt Mariusza Banachowicza zdobiący oprawę Ekspozycji Remigiusza Mroza igra z czytelniczymi skojarzeniami. Podświadomie zaszczepia w umyśle odbiorcy nastawienie na lekturę kryminału z niespieszną akcją osadzoną wśród zaśnieżonych górskich miejscowości. Okładka ta nie kłamie… do czasu.  Śniegi w fabule Ekspozycji odnajdziemy, a jakże, stolicę polskich Tatr również. Przez chwilę. Natomiast po czterdziestu stronach twórca zabiera odbiorcę w podróż po świecie – w sensie zarówno geograficznym, jak i polityczno-ustrojowym – w którym wszystko jest możliwe. Witajcie w Krainie Mroza, uniwersum, w którym na niespełna pięciuset stronach autor zawrze tyle atrakcji tak różnego rodzaju, że wybuch – zarówno fabularny, jak i odbiorczy – będzie tylko kwestią czasu.

Ekspozycja jest pierwszą częścią trylogii, którą łączy osoba komisarza Wiktora Forsta. Jak wiadomo, powieści kryminalne zwykle rodzą się cyklami, a serializacja popkultury dosięgła także polskiej literatury rozrywkowej, i to w stopniu bardzo wysokim. Nie czarujmy się – kryminalnie przebić się jest w Polsce coraz trudniej, stworzenie w tym momencie frapującego cyklu, który śmiałby się równać z popularnością powieści Katarzyny Bondy czy Marka Krajewskiego, jest na dobrą sprawę niemożliwe. Ale jakiś czas temu na literacką scenę wkroczył Mróz, bardzo niebezpieczny przeciwnik, niezwykle płodny twórczo i skandalicznie dobrze rozumiejący nowoczesność, elementy marketingu, a nawet twardą komercję. Skandalicznie, ponieważ zakończeniem Ekspozycji krzywdzi czytelnika, ale krzywdzi tak, że ów nadal pragnie być tak poniewieranym. I tym Mróz wygrywa. Ze mną też wygrał. Chcę jeszcze, mimo tego, że przecież widzę jego gierki, pojmuję je, a jednak idę za autorem niczym dziecko, kręcąc zarazem głową nad własną słabością.

Czym wygrywa Mróz? Powodów jest kilka, z czego na pierwszy plan wysuwa się szereg atrakcji fabularnych, które nieustannie niepokoją odbiorcę co do dalszych losów bohaterów. To, co „wyprawia się” na kartach Ekspozycji graniczy z niemożliwością, zarówno fizyczną, jak i w sensie, który można określić efektem domina. Opowieść na poziomie przyczynowo-skutkowym jest nieposkromiona niczym zerwany z łańcucha Cerber, co pozwala udatnie „szantażować” czytelniczą uwagę. Oczywiście, zagłębiając się w lekturze Ekspozycji i chcąc mieć z niej radość, trzeba pewne sprawy zaakceptować. Na przykład fakt swoistego „bondyzmu” całości, jej przerysowania, fabularnej umowności. Tyczy się to również postaci, w tym protagonisty. Forst to bohater z gatunku „zabili go i uciekł”, który wybitnie mocno ściąga na siebie kłopoty. Przyczyną tego jest przede wszystkim jego charakter – Wiktor jest człowiekiem hardym, niepokornym, niereformowalnym, który woli powiedzieć słowo za dużo i dać sobie za to wyszczerbić pół szczęki, niż w porę zamilknąć. Jest także mężczyzną cokolwiek niepoważnym, chłopięco zmysłowym i natrętnym w swoich próbach zalotów, co z początku jest nawet zabawne, ale im dalej w las, tym bardziej irytujące, nie tylko dla adorowanych dam, lecz także dla czytelników. Jednak to ostanie jest jednym z nielicznych przerysowań, które Mrozowi nie do końca wyszło. Bo, generalnie rzecz biorąc, dokręcanie śruby w jego wydaniu broni się doskonale. Na przykład wówczas, kiedy bohater trafia do legendarnego – i istniejącego w rzeczywistości – więzienia Czarny Delfin przy rosyjskiej granicy z Kazachstanem, w którym przetrzymywani się najgroźniejsi przestępcy – psychopatyczni mordercy, zboczeńcy, pedofile. Doprawdy, spoglądanie z bezpiecznej perspektywy czytelniczego fotela na próby uniknięcia przez Wiktora „dania żopu” stacjonującym tam kafarom jest wyjątkowym wrażeniem odbiorczym.

Rosyjski Czarny Delfin - jedno z najostrzejszych więzień na świecie. Tutaj nie ma szans na spacer w pozycji wyprostowanej, która mogłaby wpłynąć na lepsze rozeznanie się w terenie. / Żródło zdjęcia: http://www.imgism.com/5-of-the-most-brutal-prisons/.

Rosyjski Czarny Delfin – jedno z najostrzejszych więzień na świecie. Tutaj nie ma szans na spacer w pozycji wyprostowanej, która mogłaby wpłynąć na lepsze rozeznanie się w terenie. / Żródło zdjęcia: http://www.imgism.com/5-of-the-most-brutal-prisons/.

Kafar. Tak, wiem, slangowe słowo. Mało eleganckie. Ale Mróz lubi takie słowa i stosuje je nie tylko w dialogach – co bywa dość powszechnych zabiegiem literackim – lecz także w akapitach narracji trzecioosobowej – co z kolei nie jest znów w książkach tak częste. Slang, kolokwializmy, uproszczone przekazy czynności stosowane w rozsądnych ilościach czynią lekturę Ekspozycji przyjemną i bezpretensjonalną, pozytywnie wpływają na jej „przeczytalność”, którą uatrakcyjniają także duża liczba dialogów (w ilości przewyższającej akapity narracyjne), często zadziornych, dowcipnych, okraszonych czarnym humorem, oraz wspomniane atrakcje fabularne i niemal nieustające przebywanie bohaterów w drodze. Bohaterów, bo Forstowi niemal od początku jego przygody towarzyszy kobieta, dziennikarka Olga Szrebska, oczywiście zgrabna i powabna oraz odporna na jego mało subtelne zaloty – do czasu. W każdej jednej fabule drogi, w której bohaterów łączą kłopoty i cele, zawsze następuje takie czy inne ich zbliżenie. A jak wiadomo, ludzie lubią inne wersje tego, co już znają – i Mróz im to daje.

Daje też zaskoczenie, niejedno: na poziomie gatunkowym, z kryminału zmierzając w stronę powieści sensacyjnej, następnie ku political fiction, a nawet thrillerowi z krwawą historią w tle; na poziomie opowieści, a ściślej rzecz biorąc fabularnych twistów, dających preteksty do licznych podróży protagonistów (czytając Ekspozycję, czytelnik odwiedzi oprócz Polski pięć państw!), pojawiania się rozmaitej maści zakapiorów, ważnych osobistości czy miejscowych mędrców, oraz emocjonalnych zawirowań głównych bohaterów i weryfikowania ich poglądów; wreszcie, na poziomie literackiej kreatywności i wizualności – dość powiedzieć, że tak teatralnego trupa, jakiego zgotował w Ekspozycji autor, jeszcze nie było, a odniesienia historyczne, jakie czyni Mróz w bardziej zaawansowanej części powieści, i ich fabularne wyeksponowanie, przekracza granice tego, co poczucie estetyki przeciętnego człowieka jest w stanie znieść.

Remigiusz Mróz szokuje, jednak, paradoksalnie, bardziej efektownie wychodzi mu to, gdy na chwilę zatrzymuje Wiktora i Olgę w ich pościgu za mordercami, szaleńcami, mścicielami, a może za spiskowcami – owych złych jednym słowem określić nie sposób. Ekspozycja nabiera niebanalnej intensywności w momentach, gdy autor rozpracowuje motyw starożytnych numizmatów, religijnych zwojów, a także wówczas, gdy uderza w święte krowy politycznej dyplomacji, pisząc o pewnych skandalicznych i krwawych wydarzeniach sprzed kilkudziesięciu lat – autentycznych, udokumentowanych – oraz odnosząc je do współczesnych wydarzeń. Są to powieściowe momenty, kiedy bohaterowie muszą usiąść, ochłonąć, napić się herbaty, zapalić papierosy i przedyskutować fakty, podejrzenia i niespodziewane zaprzeszłe odkrycia; a czytelnik ma możliwość odpocząć przed kolejną dawką iście hollywoodzkiej sensacji i pomyśleć, poszperać, przewertować Google’a. Doprawdy, będzie miał po temu chęci, bo autor zaraża swoją wiedzą, radykalizmem i bezkompromisowością.

Krzyż na Giewoncie - pierwsze miejsce zbrodni w "Ekspozycji". / Fot. gamek.pl.

Krzyż na Giewoncie – pierwsze miejsce zbrodni w „Ekspozycji”. / Fot. gamek.pl.

Bezkompromisowość, efektowność, atrakcyjność, kreatywność – oto Mróz. Ale są też określenia mniej chwalebne, którymi można określić jego pisarstwo na przykładzie Ekspozycji, takie jak: niekonsekwencja, toporne momentami klisze, zwłaszcza polityczno-ustrojowe, czy umowność zakrawająca na nierealność. Jest taki moment w powieści, kiedy pewien białoruski służbista oskarża Forsta o zbrodnię i nie widzi potrzeby, aby odpowiadać na jego sprzeciwy i pytania, a po chwili tłumaczy mu, czemu rzekomo jest winny, by jeszcze później ponownie zmienić zdanie, co do potrzeby podobnego tłumaczenia – to spore potknięcie merytoryczne, duża niekonsekwencja, zarazem jednak element mocno posuwający akcję do przodu, wszak Forst – i czytelnik – dowie się od służbisty, że jest kolejny, pozostający w korelacji z poprzednim, trup. Takich momentów, w których widać literackie szwy umowności, mającej na celu odpowiednio pokierować fabułą, jest w Ekspozycji więcej. Pytanie, jakie się nasuwa, brzmi: czy istotnie można uznać je za wady? Wszak Mróz stworzył powieść bardzo popową, zamerykanizowaną, świadomą swojej sensacyjnej formy, bardzo bliskiej temu, co reprezentuje sobą seria z Jamesem Bondem. W fabułach tego typu umowność gra pierwsze skrzypce, a świadomy odbiorca winien to zaakceptować, miast się krzywić.

Parafrazując motto niniejszego tekstu, a zarazem cytat z omawianej powieści… o wszystkim można pisać, jeśli ma się odpowiednio dużo kreatywności. A tej cechy Mrozowi z pewnością nie brakuje. Dlatego ja uniwersum Ekspozycji kupuję, ochoczo i bez dalszych pytań, razem z wieloznacznym jej tytułem, kolejnym dowodem pomysłowości pisarza. I, żeby było jasne, za takie, a nie inne zakończenie autorowi dziękuję i otwarcie go za nie podziwiam. Tłumy przedsprzedażowe kolejnej części cyklu przewiduję. A także serial na podstawie. Grunt to wyczuć ducha czasów i w pełni go wykorzystywać. Remigiusz Mróz w wieku niespełna dwudziestu dziewięciu lat osiągnął sukces, o którym mogą marzyć literaci dekadę, nawet dwie starsi. Chapeau bas!

Omówiono w ramach Projektu


Moja ocena: 7/10

Natomiast obiektywnie rzecz biorąc…

Wniebowzięci będą: odbiorcy spragnieni historycznych i starożytnych tajemnic; elastyczni czytelnicy kryminałów i sensacji, dopuszczający możliwość umowności świata przedstawionego w tego typu prozie; odbiorcy zakochani w popkulturze i szanujący jej prawa i przywary; czytelnicy poszukujący literackiego policzkowania okrutnymi faktami.

Kręcić nosami będą: odbiorcy niechętni procesowi serializacji; czytelnicy oczekujący jednoznacznych, konkretnych powieściowych finałów; zwolennicy twardego realizmu fabularnego.


Remigiusz Mróz, Ekspozycja, Filia, Poznań 2015.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s